Redukcja żelaza z rudy jest złożonym procesem fizykochemicznym, w którym oprócz żelaza powstaje również materiał odpadowy w postaci żużla. W odróżnieniu od współczesnej szlaki wielkopiecowej, żużle pradziejowe charakteryzują się wysoką zawartością tlenków żelaza, w granicach 20-45%. Świadczy to o tym, że powstawały one w odmiennym od stosowanego obecnie procesie redukcji, gdzie uzysk żelaza z rudy jest prawie całkowity.

Żużel jest bardzo odporny na działanie czynników atmosferycznych i glebowych, dzięki czemu mógł przetrwać w niezmienionej formie przez całe tysiąclecia. Wobec trudności w znalezieniu żelaza, które ze względu na swoją wartość było skrupulatnie odzyskiwane i zabierane przez starożytnych hutników, żużel jako materiał odpadkowy, stał się podstawowym i często jedynym źródłem do badań nad pradziejowym hutnictwem.

Ważące często ponad 100 kg cylindryczne bloki żużla występujące masowo na polach ornych, były przez wieki składowane przez rolników na miedzach i w obejściach gospodarstw, stając się z czasem nieodłącznym elementem krajobrazu łysogórskich wsi. Znalazło to m.in. wyraz w zwyczajowym nazewnictwie tutejszych pól. W rejonie Nowej Słupi często spotyka się wiele mówiące określenia; “Żużlowe pole”, “Żużlowiec”, “Żużlowica”, “Chropa” czy “Gryzłom”.

Paradoksem może wydać się fakt, że utrudniający uprawę pól żużel przysporzył miejscowej ludności wymiernych korzyści finansowych. W latach 1926-1933 huty żelaza rozpoczęły masowy skup starożytnych żużli, traktując je, z racji wysokiej zawartości żelaza, jako doskonałą namiastkę rudy. Jak duży zasięg miała ta akcja może świadczyć fakt, że tylko jedna huta w Nowym Bytomiu miała przetopić ok. 100 000 ton tego materiału.

Kloce żużla dymarskiego na granicy jednego z pół uprawnych w Regionie Łysogórskim. Fot. K. Bielenin

Sukcesywne usuwanie żużla dymarskiego z pól uprawnych i procesy denudacyjne spowodowały, że zniszczeniu uległa znacząca liczba stanowisk dymarskich zarejestrowanych jeszcze przez prace inwentaryzacyjne prowadzone przez Kazimierza Bielenina. Rozpoczęta w latach 80. XX wieku ponowna rejestracja tych stanowisk w ramach programu Archeologicznego Zdjęcia Polski dowiodła, że proces ten może spowodować wręcz całkowite usunięcie świadectw starożytnego hutnictwa z miejsc, gdzie jeszcze w latach 60. i 70. były one wyraźnie czytelne. Stąd niezwykle cenne są obecnie informacje o zachowanych klocach żużla lub pozostałościach antycznych warsztatów produkcyjnych, zważywszy, że tylko promil zaewidencjonowanych świętokrzyskich piecowisk podlegał dotychczas szczegółowym badaniom wykopaliskowym. Rzecz jasna nie ma możliwości objęcia badaniami wykopaliskowymi wszystkich tych, które są obecnie dostępne, jednak znajdując relikty starożytnego stanowiska produkcyjnego należy traktować je tak samo, jak inne zabytki archeologiczne i powiadomić o odkryciu Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Oprócz spełnienia ustawowego obowiązku możemy się wówczas przyczynić do postępu w badaniach nad świętokrzyskim okręgiem metalurgicznym. Pomimo nieomal 60 lat, które upłynęły od ich rozpoczęcia, trudno uznać bowiem nasz stan wiedzy o tym fenomenie za satysfakcjonujący.