Niewątpliwie dla działaczy ŚSDP "Dymarki" były i są przede wszystkim narzędziem popularyzacji wyników badań naukowych, już nie tylko bezpośrednio związanych z problematyką metalurgii żelaza, ale także z promocją archeologii okresu rzymskiego. Kompromis z populistycznymi elementami tego przedsięwzięcia wydawał się niezbędny, skoro nie zajmując się tym, co działo się poza tzw. "Piecowiskiem", można było za jego ogrodzeniem poszerzać prezentacje o nowe elementy czy dopracowywać istniejące rekonstrukcje lub zapraszać wykonawców z kraju i z zagranicy, wymieniać z nimi doświadczenia oraz notować przychylność publiczności i jej rosnące zainteresowanie. Skutkiem ubocznym stopniowego utrwalenia się podziału festynu na dwa oddzielne sektory była pewna izolacja "Piecowiska" w Nowej Słupi, które stało się miejscem ignorowanym przez część publiczności podążającą w górę ulicy Świętokrzyskiej wzdłuż kolorowych straganów w kierunku "sceny pod lasem", gdzie odbywały się występy estradowe. Program "Dymarek", jako całość, stał się bardzo rozbudowany a zarazem kosztowny. Wynikało to z równoległego rozwoju części edukacyjnej i rozrywkowej ale również z rosnących kosztów dzierżawy gruntów, obsługi, ochrony, materiałów i energii. Organizacja zyskała jednak wymiar bardziej profesjonalny. Trudno obecnie o jednoznacznie zdefiniowanie charakteru "Dymarek", które są jednocześnie festynem archeologicznym i imprezą o ludycznym, stricte rozrywkowym charakterze. Kwestia ustalenia właściwych proporcji pomiędzy jakże różnymi częściami przedsięwzięcia, w znacznej mierze zupełnie niezależnymi od siebie, jest wciąż przedmiotem dyskusji.

 Studzenie odlewu przedmiotu brązowego wykonanego na "Dymarkach" w roku 1999. Fot. T. Bochnak

Aby możliwe było krytyczne odniesienie się do ww. problemu, niezbędne jest przedstawienie elementów i założeń projektu "Człowiek i Żelazo w pierwszych wiekach naszej ery" (por. W świętokrzyskiej kuźni…, 23-62; Orzechowski i in. 2008). Podstawowym i stałym składnikiem tego programu jest przedstawienie pełnego cyklu produkcji żelaza w Górach Świętokrzyskich w okresie rzymskim z wykorzystaniem pieców dymarskich typu kotlinkowego (por. Bielenin 1973, Pleiner 2006). Jego rozwinięciem stała się rekonstrukcja piecowiska dymarskiego (por. Bielenin 1992, 89-133) i systemu pracy takiego zespołu obiektów w ramach Świętokrzyskiego Centrum Archeologii Doświadczalnej. Warsztat hutniczy obejmuje również prażaki rudy i mielerze do zwęglania drewna oraz kopalnię rudy żelaza. Aby przybliżyć zwiedzającym różne sposoby eksploatacji rudy, na "Piecowisku" dokonano rekonstrukcji elementów kopalni głębinowej odkrytej w Rudkach, koło Nowej Słupi, w formie dwóch szybów połączonych chodnikiem zlokalizowanym na głębokości 3 m od powierzchni gruntu (por. Bielenin 1992, 147-152; Czernek 2006). Rozbudowa Centrum umożliwiła próbę odtworzenia kilku warsztatów – piecowisk w różnych układach przestrzennych. System tzw. uporządkowanego piecowiska został po raz pierwszy zaprezentowany w ramach projektu już w roku 2000. Warsztat kowalski uzupełniał ten zespół, jako miejsce umożliwiające obtapianie łupki żelaznej uzyskanej w ramach procesu[1], chociaż jego podstawową funkcją był przede wszystkim pokaz wykonywania drobnych narzędzi i przedmiotów codziennego użytku z gotowego surowca (Sławiński 2003). Prezentacja narzędzi, ozdób czy broni pozwala bowiem na ocenę wydajności antycznych warsztatów, w tym porównanie technologii kowalskich stosowanych na terenie Barbaricum, z tymi, które uznaje się za charakterystyczne dla prowincji rzymskich. Forma praktycznego pokazu jest oparta o analizę oryginalnych zabytków (por. Sławiński 2005). Dosyć istotne w ramach dokonywanych eksperymentów jest również wskazanie specyfiki ośrodka świętokrzyskiego, czemu służą powtarzane z pewną częstotliwością prelekcje. Już od roku 2009 roku pokaz hutniczy odbywa się w konwencji technologicznych porównań, których dokonywano pierwotnie do obiektów znanych z terenu Danii, odtwarzanych przez specjalistę z Heltborg Museum - Jensa Jørgena Olesena a następnie zaproszono do współpracy również ekipy z Mazowsza i Śląska[2]. Efektem pracy kolegów z ośrodka dolnośląskiego jest budowa rekonstrukcji dużego pieca dymarskiego w oparciu o źródła z terenu miejscowości Tarchalice, gmina Wołów (por. Hołubowicz 1954; Madera 2002, 69; Pleiner 2006, 140). W najbliższej przyszłości przewiduje się również trwałą rekonstrukcję zespołu pieców dymarskich z Igołomi, gm. Igołomia-Wawrzeńczyce, województwo małopolskie (por. Reyman 1952; Pleiner 2006, 138, ryc. 3.6). Zespół urządzeń hutniczych planowany do odtworzenia na podstawie znalezisk z Martys (por. Domerque i in. 1993) wydaje się ciekawym dopełnieniem omawianych porównań o aspekt hutnictwa żelaza na terenie prowincji rzymskich. Wielowątkowość pokazów dymarskich pozwoli, miejmy nadzieję, na wykreowanie "Dymarek Świętokrzyskich" jako miejsca wymiany doświadczeń i prezentacji efektów prac eksperymentalnych związanych z antyczną "czarną" metalurgią sensu lato.

Stanowisko dymarskie Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego w Pruszkowie w czasie "Dymarek 2011" na "Piecowisku" w Nowej Słupi. Fot. W. Habdas

Jedną z najbardziej istotnych form przekazu są pokazy rzemieślnicze, które gromadzą najliczniejszą grupę prezenterów. Nie powinno to budzić wątpliwości czy zdziwienia, bo właśnie pokazy różnorodnych aspektów działalności ludzi zamieszkujących niegdyś południową oraz centralną część ziem polskich, pozwalają na przedstawienie stosunkowo kompletnego obrazu życia codziennego w okresie rzymskim. Nie rozpatrujemy w tym przypadku ich bezpośredniego wpływu na naszą kulturę narodową, ale wskazujemy ewidentny wpływ na rozwój tego, co zwykliśmy nazywać cywilizacją europejską. Dlatego prezentacja obejmuje również wpływy celtyckie, dominujące przed okresem nasilenia impulsów kulturowych z terenu prowincji rzymskich[3]. Rozwój umiejętności rzemieślniczych ze wskazaniem nawet odleglejszych odniesień czasowych (wczesna epoka żelaza), pozwala prześledzić, jak wyglądały różnorodne prądy, które kształtowały kulturę materialną i duchową wielu ludów. Odniesienia do terenu Imperium Rzymskiego wskazują, z jednej strony na kierunek oddziaływań stylistycznych, z drugiej zaś dają kolejną sposobność porównania prezentowanych umiejętności i wyrobów oraz technicznych możliwości. W asortymencie proponowanych pokazów mieści się większość praktycznych umiejętności znanych za pośrednictwem źródeł archeologicznych. Szczególne znaczenie posiadają te powiązane z metalurgią (kowalstwo, brązownictwo, złotnictwo) jako najbardziej korespondujące z eksperymentami hutniczymi. Istotne są również inne prezentacje, które stanowią ilustrację zaspokajania różnorodnych potrzeb ludności kultury przeworskiej czy wielbarskiej oraz mieszkańców rzymskich prowincji. Niewątpliwe jednym z najistotniejszych jest garncarstwo, nie tylko z uwagi na fakt, że ceramika nadal pozostaje jednym z kluczowych źródeł archeologicznych, często decydującym o wyróżnianiu stylów i kultur (por. Matoga i in. 2008). Dla widzów z pewnością najciekawsze są pokazy garncarskich umiejętności, wśród których można wymienić wykonywanie naczyń ręcznie - z taśm i wałków, obtaczanie, toczenie na kole czy odciskanie z form (technika stosowana w prowincjach rzymskich w przypadku tzw. terra sigillata czy lampek oliwnych). Ceramika oczywiście nie oznacza wyłącznie form naczyniowych, stąd asortyment możliwych do prezentacji wyrobów i technik ich wykonywania jest bardzo szeroki. Inne czynności związane z przygotowywaniem masy ceramicznej, wykańczaniem gotowych wyrobów czy wreszcie ich wypałem decydują o komplementarności pokazów. Zwłaszcza wypał naczyń w piecach lub zagłębionych ogniskach należy do elementów prezentacji cieszących się znacznym zainteresowaniem odbiorców. Stąd konieczność przygotowania docelowego zaplecza dla tego rodzaju pokazów była dosyć istotna. W tym celu powstał zespół dwóch pieców garncarskich wraz z jamą przypiecową, odtworzony na podstawie struktur (piece 3/1952 i 4/1952) odkrytych i udokumentowanych w Igołomi pod Krakowem (por. Dobrzańska 1990, 151, Tabl. LXI). Również w strefie „rzymskiej” przewidziana jest budowa obiektów o charakterze „przemysłowym” w postaci wcześniej wspomnianych urządzeń hutniczych i pieca do wypału naczyń terra sigillata, zrekonstruowanego na podstawie jednego z obiektów odkrytych w nadreńskim Rheinzabern.

Przekrój przez rekonstrukcję pieca garncarskiego do wypału terra sigillata za: Schulz, Schellenberger 1996, 18, Ryc. 5

Obok rzemieślników, należy wymienić liczną grupę osób zajmujących się pokazami odnoszącymi się w sposób bardziej ogólny do realiów życia codziennego w okresie rzymskim[4]. Wielowątkowość prezentacji zyskała formę porównania dwóch bardzo zróżnicowanych, funkcjonujących niegdyś obok siebie rzeczywistości – świata rzymskiego i świata tzw. barbarzyńców żyjących poza granicami imperium. Dokonanie „perspektywicznego skrótu” i przeniesienie elementów związanych z życiem codziennym na terenie cesarstwa rzymskiego w miejsce, gdzie w rzeczywistości w takiej formie one nie funkcjonowały, jest zabiegiem uzasadnionym edukacyjnym charakterem „Dymarek” i samego Centrum. Trudno bowiem oczekiwać od zwiedzających właściwej percepcji przedstawianych im realiów bez zobrazowania elementów odnoszących się do terenu, który swymi oddziaływaniami nadał również nazwę okresowi działalności świętokrzyskich dymarzy. Określenie „okres rzymski” stało się dla publiczności z pewnością bardziej czytelne od momentu pojawienia się w projekcie rzymskiej legacji w roku 2001[5]. Rozwój prezentacji dotyczących terenu prowincji rzymskich czy budowa elementów infrastruktury określonych „strefą rzymską” w ramach Centrum, nie jest zatem pretekstem do kreacji legendy o rzymskiej „faktorii” lub „stacji” funkcjonującej w Nowej Słupi, albo nawiązaniem do wygłaszanych niegdyś poglądów o eksporcie świętokrzyskiego żelaza do Imperium Rzymskiego (por. Bielenin 1992, 199). Odtworzenie fragmentu limesu rzymskiego i aspektów związanych z rzemiosłem oraz życiem codziennym w strefie, w rzeczywistości dosyć odległej od terenów ziem polskich stanowi dla prezentacji rodzaj historycznej „otoczki”, umożliwiającej zobrazowanie różnorodnych kontaktów pomiędzy dwoma różnymi światami. Porównanie to pozwala również na łatwiejsze uzmysłowienie sobie, jak często operujemy w odniesieniu do okresu rzymskiego opiniami o charakterze obiegowym, mocno odbiegającymi od obecnego stanu wiedzy. Profesjonalna prezentacja omawianych dwóch odrębnych, ale podlegających wzajemnym wpływom stref jest, obok zagadnień związanych z metalurgią żelaza, podstawową misją „dymarkowego” projektu. Niekwestionowany wpływ kultury antycznej również na kształtowanie polskiej kultury narodowej pozwala, poprzez pokazy odnoszące się nieco szerzej do spuścizny antyku, na dotarcie do archetypów pojęć i zachowań towarzyszących odbiorcy w życiu codziennym. Podkreślenie ciągłego oddziaływania cywilizacji grecko-rzymskiej na mieszkańców współczesnej Europy umożliwia widzom odkrycie korzeni własnej tożsamości w zestawie prezentowanych zagadnień. Szczególnie edukacyjną rolę posiadają w tym przypadku inscenizacje i happeningi przygotowane przez fundację „Terra Operta”, stowarzyszenie „Hellas et Roma” czy odniesienia do antycznej wojskowości w prezentacjach grup odtwarzających barwę i broń rzymskich legionów (Legio XIIII GMV czy Legio XXI Rapax).

Działania profesjonalistów, współtworzących projekt „Człowiek i Żelazo w pierwszych wiekach naszej ery” można rozpatrywać w kilku płaszczyznach:

  • Prezentacja stroju, ozdób i zróżnicowania w obrębie zwyczajów dotyczących ubioru;
  • Bezpośrednie kontakty z publicznością celem przekazania w przystępnej formie kluczowych informacji o projekcie i dokonywanych pokazach;
  • Prezentacja zróżnicowania w odniesieniu do uzbrojenia i sposobów walki;
  • Organizacja warsztatów dla publiczności i jej angażowanie w różne formy, które mają za zadanie pogłębienie interakcji;
  • Prezentacja różnorodnych rzemiosł, zarówno w formie pokazów czynności, jak i gotowych wyrobów oraz używanych narzędzi;
  • Działalność promocyjna zachęcająca widzów do udziału w projekcie;
  • Prezentacja znanych ze źródeł zwyczajów i życia codziennego w formie happeningów, inscenizacji i pokazów różnorodnych czynności;
  • Pokazy o charakterze widowiskowym, będące jednocześnie najbardziej „rozrywkową” formą przekazu.

Należy w tym miejscu nieco przybliżyć aspekt widowiskowości pokazów. Stopniowy rozwój projektu „Człowiek i Żelazo w pierwszych wiekach naszej ery” spowodował znaczący przyrost, nie tylko liczby prezenterów. Zmienił się również sposób oddziaływania na widza, w którym istotną rolę zaczęły odgrywać pokazy skupiające jednorazowo zainteresowanie większej grupy publiczności. Nie jest to zjawisko dla „Dymarek” nowe lub niespotykane, bo przecież rozbicie pieca dymarskiego jako kulminacja hutniczego pokazu jest do tej pory rodzajem widowiska o gremialnym charakterze. Porównywanie umiejętności eksperymentatorów i możliwości związanych ze stosowanym surowcem oraz prezentacja przekroju przez stosowane w okresie rzymskim obiekty produkcyjne sprzyja pogłębianiu atmosfery skupienia na umiejętnościach starożytnych w zakresie metalurgii żelaza. Z pewnością w nowych uwarunkowaniach terenowych pokazy hutnicze wymagają jeszcze pewnego przemodelowania, ale przeznaczenie terenu dawnego „Piecowiska” praktycznie wyłącznie na te prezentacje pozwala na ich uniezależnienie od innych elementów i zwiększenie zainteresowania efektami pracy hutników. Stają się one dzięki temu bardziej „namacalne”, ponieważ osoby zainteresowane mogą obecnie na kilku stanowiskach prześledzić całość procesu – od przygotowywania rudy i pieców[6] po uzyskanie kowalnego kęsa żelaza. Można przy tym dodać, że nie byłoby to możliwe bez współpracy z eksperymentatorami z różnych ośrodków.

Od momentu pojawienia się na „Piecowisku” nowych grup odtwarzających różnorodne aspekty życia codziennego w okresie rzymskim i kontaktów pomiędzy Imperium Rzymskim a tzw. Barbaricum, okazało się, że rozbicie pieca dymarskiego nie może być jednocześnie finałem prezentacji. Wynikało to z przyjęcia do programu szeregu nowych inscenizacji, pokazów i happeningów, których część odbywała się już po zakończeniu zasadniczego pokazu hutniczego. Obecnie mają one miejsce w różnych strefach Centrum, stąd ich czas trwania czy liczba nie są ostro limitowane. Trzeba przy tym wspomnieć, że wszelkie pokazy z użyciem ognia i widocznym oddziaływaniem wysokiej temperatury, takie jak praca pieca dymarskiego, prażenie rudy, wypalanie naczyń w ognisku czy piecu garncarskim, praca kuźni, odlewanie przedmiotów z brązu czy srebra lub wytwarzanie szklanych paciorków stanowią osobne, przyciągające odbiorcę widowiska. Praktycznie każda faza działalności wspomnianych powyżej stanowisk spotyka się z dużym zainteresowaniem zwiedzających.

Pokaz uzyskiwania dziegciu metodą dwunaczyniową na "Dymarkach" w roku 2011. Fot. W. Habdas

Równie dużym powodzeniem cieszą się zazwyczaj pokazy starć zbrojnych. Z perspektywy udziału w wydarzeniu, którym była inscenizacja bitwy w Lesie Teutoburskim[7], należy stwierdzić, że z pewnością aspekt kontaktów militarnych, zarówno międzyplemiennych, jak i pomiędzy Rzymianami a Barbarzyńcami jest ciekawą i bardzo widowiskową formą przekazywania wiedzy o interesującym nas okresie. Pierwsze pokazy bitewne w ramach projektu „Człowiek i Żelazo w pierwszych wiekach naszej ery” miały miejsce w roku 2002[8]. Od tego czasu scenariusz takich prezentacji i używane formy przekazu uległy znacznej ewolucji, m. in. pod wpływem obserwacji i uczestnictwa w inscenizacjach tego typu organizowanych w ramach innych festynów. Zasadniczą funkcją tych widowisk jest porównanie taktyki, możliwości bojowych i uzbrojenia jednostek, których symulowane starcia są przedmiotem prezentacji. Jest to uzupełnienie wcześniej prowadzonych prelekcji i pokazów stroju oraz uzbrojenia wojowników barbarzyńskich a także żołnierzy rzymskich, które są stałym składnikiem projektu.

Zaangażowanie w tak rozliczne zadania grupy ok. 200 osób nie wydaje się przesadą. Problematyczne jest głównie pokrycie kosztów działań tych osób, które jak wspomniano wspierają projekt swym udziałem przyjeżdżając czasem z dość odległych miejsc. Obok wspomnianych wykonawców z Danii, w Dymarkach uczestniczą rzemieślnicy z Białorusi (grupa reprezentująca tzw. „Osadę Krywicką”) i prezenterzy z Czech - Familia Gladiatoria Tavrvs. Dosyć istotne wydaje się również uczestnictwo niemieckich rekonstruktorów z tzw. Comitatus – nieformalnego związku stowarzyszeń promujących wiedzę o życiu codziennym i zwyczajach Germanów okresu rzymskiego. Dzięki pozytywnej opinii Comitatus, osoby skupione wokół projektu „Człowiek i Żelazo w pierwszych wiekach naszej ery” brały udział w roku 2009 w obchodach 2000-lecia klęski Warusa w Lesie Teutoburskim. Jednocześnie warto podkreślić, że współpraca ta, jak również wskazywanie charakteru etnicznego ludów zamieszkujących m.in. ziemie polskie w okresie rzymskim nie ma nic wspólnego z „germanofilią”. Wydają się natomiast bardzo ważnym elementem podkreślającym merytoryczność prezentacji obrazu okresu rzymskiego, opartego na źródłach i obowiązującym stanie wiedzy. Ma to za zadanie uzmysłowić widzom, że rzeczywistość „dymarkowa” nie posiada związku z „sielsko-legendarnym” obrazem dawnych „Dymarek”, a jednocześnie nie ma też odniesień do obecnej czy nawet średniowiecznej i nowożytnej sytuacji etnicznej. Nie można również w tych działaniach dopatrywać się „sukcesji” wynikającej z narodowości, gdyż np. związki współczesnych Niemców z plemionami germańskimi okresu rzymskiego są praktycznie takie same, jak związki Francuzów, Anglików a nawet Włochów czy mieszkańców Hiszpanii. Przekaz o tym, że sukcesorami dziedzictwa archeologicznego są w istocie społeczeństwa krajów, w których następują odkrycia i są prowadzone badania, bez względu na domniemany etniczny charakter ludów, które zamieszkiwały w danym okresie dany teren, jest zatem kolejnym istotnym przesłaniem, które m.in. ma wynikać z obecności prezenterów z różnych krajów na „Dymarkach”. Nie może być zatem mowy o sporach dotyczących przynależności etnicznej, ponieważ, tak, jak archeolodzy niemieccy badając osadnictwo Słowian Połabskich, tak samo polscy, prowadząc studia kultury przeworskiej czy wielbarskiej są odpowiedzialni za właściwą popularyzację i przekazywanie rzetelnej wiedzy o spuściźnie ww. jednostek kulturowych. Również w przypadku rekonstrukcji rzymskiej armii lub pokazów życia codziennego trudno twierdzić, że jedynym narodem uprawnionym do takich działań są Włosi, chociaż jest to kolejna nacja, której reprezentantów zaproszono do współtworzenia „Dymarek” w roku 2011[9].

 

"Natale di Roma 2009". Członkowie ŚSDP i Legio XIIII GMV na Circus Maximus w Rzymie. Fot. M. Rakalska

Międzynarodowy charakter pokazów w Nowej Słupi jest m.in. efektem uczestnictwa ŚSDP w różnych przedsięwzięciach popularyzatorskich w kraju i za granicą. Można wśród nich wymienić: „Piknik Naukowy Polskiego Radia i Centrum Nauki Kopernik”, „Weekend rzymski” na terenie nieistniejącej już rekonstrukcji grodu średniowiecznego we Wrocławiu-Partynicach[10], „Łódzką wioskę historyczną”[11] , „1850-lecie Kalisza”[12], wspomniany „Varusschlacht 2009”, „Camp of Crafts” w Örnafälla w Skanii czy „Natale di Roma” w Rzymie. Obok kontaktów nawiązanych w trakcie tych prezentacji bardzo ważnym aspektem wydaje się promocja zewnętrzna zagadnień eksponowanych w ramach projektu. Internetową platformą wymiany informacji oraz nowych koncepcji związanych z rekonstrukcjami i pokazami stało się uruchomione w październiku roku 2008 „Forum dymarskie”. Należy mieć też na uwadze powiązanie działalności naukowo-badawczej członków ŚSDP z ich aktywnością na polu popularyzatorskim i edukacyjnym, co między innymi znajduje odzwierciedlenie w publikacjach z konferencji zorganizowanych w roku 2000 i 2005, poświęconych starożytnemu hutnictwu żelaza (por. Hutnictwo świętokrzyskie...; 50 lat badań...). Nawiązanie współpracy z Kieleckim Towarzystwem Naukowym, Muzeum Przyrody i Techniki w Starachowicach czy ostatnio Muzeum Narodowym w Kielcach sprzyja również eksponowaniu merytorycznego charakteru projektu „Człowiek i Żelazo w pierwszych wiekach naszej ery”.

[1] Obecne wyniki eksperymentów dymarskich - zwłaszcza po roku 2012 - pozwalają na rekonstrukcję procesu prawdopodobnie po części odzwierciedlającą efekty pracy starożytnych hutników. Ostatnie pokazy na „Dymarkach” zakończone są kazdorazowo obkuwaniem łupek żelaznych wydobywanych z eksperymentalnie odtworzonych obiektów hutniczych. Autorem metody pozwalającej na ww. rekonstrukcję jest Adrian Wrona.

[2] Od roku 2010 w projekcie uczestniczą pracownicy Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego w Pruszkowie, a w roku 2011 przyjęli zaproszenie do współpracy przedstawiciele Muzeum Miejskiego Wrocławia – oddział Muzeum Archeologiczne oraz Ekomuzeum Dymarki w Tarchalicach. Por. Współtwórcy Dymarek.

[3] Wprowadzenie do projektu elementów powiązanych z kulturą lateńską nastąpiło za sprawą członków stowarzyszenia Celtica. Por. Współtwórcy Dymarek.

[4] W latach 1999-2006 znaczną grupę wykonawców w ramach projektu stanowili studenci i absolwenci Instytutu Archeologii UJ, Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, Instytutu Archeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego, Instytutu Historii UMCS w Lublinie i Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego (por. Współtwórcy Dymarek). Wielu z nich nadal uczestniczy w projekcie, częściowo reprezentując stowarzyszenia lub inne instytucje współpracujące z ŚSDP. Można dodać, że projekt „Człowiek i Żelazo w pierwszych wiekach naszej ery” jest stale wspierany przez Instytut Archeologii UJ a także uzyskał pozytywne recenzje m.in. Fundacji Monumenta Archaeologica Barbarica, Muzeum Śląska Opolskiego i Rzeszowskiego Ośrodka Archeologicznego. Korzystając z okazji pragniemy serdecznie podziękować tym podmiotom za udzielone wsparcie.

[5] Na „Dymarkach” w roku 2001 miała miejsce pierwsza prezentacja z udziałem członków obecnego stowarzyszenia Pro Antica, wówczas zaangażowanych w realizację projektu Instytutu Historii Uniwersytetu im. Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie pn. „Legionista rzymski” prowadzonego przez dr Stanisława Ducina. Punktem odniesienia dla tej grupy prezenterów jest stale historia, uzbrojenie oraz życie codzienne żołnierzy rzymskich z Legio XIIII Gemina Martia Victrix. Por. Współtwórcy Dymarek.

[6] Chociaż pokazy dotyczą obecnie wyłącznie pieców kotlinkowych, których zasadnicze elementy konstrukcji są podobne, to zróżnicowanie widoczne jest poprzez stosowanie odmiennych rozwiązań w odniesieniu do szybów, które wyłącznie w przypadku pieców typu świętokrzyskiego wykonywane są z kształtek lessowych, pozostałe zaś z wałków i taśm glinianych, czasem przy użyciu elementów drewnianych. W trakcie eksperymentalnych wytopów stosuje się również rudy żelaza charakterystyczne dla różnych ośrodków produkcyjnych. Testy obejmują także próby rekonstrukcji procesu z użyciem miechów i przy zastosowaniu dmuchu naturalnego.

[7] Uczestnicy projektu „Człowiek i Żelazo w pierwszych wiekach naszej ery” na zaproszenie Museum und Park Kalkriese koło Osnabrück partycypowali, jako grupa pn. „Iron Roots” w realizacji festynu zorganizowanego z okazji 2000-lecia klęski Warusa w Lesie Teutoburskim (Varusschlacht 2009). Inscenizacja bitwy odbywała się z udziałem ponad 300 prezenterów z kilku krajów europejskich.

[8] W czasie pierwszej realizacji imprezy pn. „Żelazne Korzenie”.

[9] W roku 2011 w projekcie „dymarkowym” uczestniczyła grupa Vocis Imago Romae z Parmy, z którą ŚSDP nawiązało kontakt w związku z uczestnictwem w obchodach kolejnych rocznic ustanowienia Rzymu (Natale di Roma) w latach 2008-2010.

[10] Obiekt w Partynicach został wybudowany i był udostępniany z inicjatywy Dolnośląskiego Forum Środowiska Kulturowego „Millennium” oraz Prezydenta Miasta Wrocławia.

[11] ŚSDP uczestniczyło w dwóch edycjach tego przedsięwzięcia organizowanego przez Stowarzyszenie NEO z Łodzi na zaproszenie grupy Harjis (por. Współtwórcy Dymarek), znanej też pod nazwą Dagome.

[12] Festyn zorganizowany przez Urząd Miasta Kalisza w ramach projektu promocyjnego tzw. „Amber Expedition”.